Sen Polifazowy – Dzień 5

Wpis odnosi się do Projektu I – Sen Polifazowy

Zaczyna się robić rzeczywiście ciężko. Tak do wczoraj miałem poczucie, że coś za łatwo idzie. Już mi przeszło simple smile Sen Polifazowy – Dzień 5

Przetrzymałem jakimś cudem do pobudki przed 6. Poszedłem zrobić pierwszy trening – 1-1,5h wliczając bieg, nic szczególnie ciężkiego. Po nim typowy posiłek potreningowy (więcej węglowodanów o wysokim indeksie glikemicznym), kąpiel, kładę się spokojnie o 8.

I nagle jest 9:45.

Pomiędzy 8 a 9:45 miałem na telefonie 3 budziki. Nie pamiętam jak je wyłączałem (a nie są z tych, które wyłączasz ot tak – chyba, że mnożysz w pamięci liczby dwucyfrowe na granicy snu) – za to pamiętam, że bardzo długo nie mogłem wyłączyć jednego. Patrząc na to teraz, obstawiam że wyłączałem je po kolei i po prostu mój mózg nie zakodował tego w ten sposób.

Po tym smutnym doświadczeniu zostałem w czuwaniu do 16:00. Dni są naprawdę w porządku – spałem „w nocy” lekko ponad 2h i w tym czasie czułem się absolutnie w porządku. Jeszcze nie w normie, ale już nadający się do życia.

Uzupełniłem zapasy o dużo nowych budzików.

Do końca dnia nie działo się już nic ciekawego.

 

W jakiś sposób organizm nadal wyczuwa „dzień” i „noc”. Patrząc na to, jak czuję się w czasie „dnia” po tak minimalnej ilości snu i tak krótkiej póki co adaptacji wierzę, że jeśli rozreguluję to poczucie dzień-noc, to wszystko powinno działać. A zrobię co się da 😉

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/5 (2 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)
Sen Polifazowy – Dzień 5, 5.0 out of 5 based on 2 ratings
Twoi znajomi też mogą skorzystać!
Autor: Jakub Królikowski

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook