Lightworker a Darkworker

Do napisania tego tekstu zainspirowało mnie wiele źródeł, przede wszystkim jednak Steve Pavlina. Temat z jakiegoś powodu nie pojawił się w ogóle w polskiej myśli na temat rozwoju (może poza kręgami nastawionymi na stricte ciemną stronę). Obca twórczość była tylko odległą inspiracją, więc zapewne Pavlina nie zgodziłby się przynajmniej z częścią tych tez.

Wszyscy autorzy na jakich mogłeś dotąd trafić mówią Ci, że powinieneś działać na korzyść innych bo to dobre. Niektórzy dodają, że magicznie ściągnie to na Ciebie wszelką pomyślność i błogosławieństwo. Ci najbardziej otwarci wspominają coś o relatywizmie i nieocenianiu przy czym i tak w całości swojego przekazu stwierdzają „ale bądź dobry dla innych”.

A teraz konkurs na chwilę szczerości. Czy znasz kogokolwiek, osobiście albo z kart historii i biografii, kto najzwyczajniej w świecie był zadufanym w sobie egoistą i egocentrykiem oraz, po części dzięki temu, osiągnął coś wielkiego czy to na polu świata zewnętrznego czy wewnętrznego? Szybkie przykłady, gdybyś jakimś cudem miał problem: Aleksander Macedoński, Aleister Crowley, Napoleon. Dla tych którym teraz pojawiła się w głowie myśl „ale tacy ludzie umierali i to zwykle w nie do końca przyjemnych okolicznościach!” może być cenne spostrzeżenie jak przedstawia się różne postacie. Matka Teresa z Kalkuty „była krytykowana za wiele aspektów jej działalności i poglądy, ale służyła biednym zgodnie ze swoimi ideałami” a Napoleon „podbił lub zmusił do posłuszeństwa pół Europy, ale został zesłany i zdetronizowany”. Dostrzegasz subtelną manipulację faktami?

Nie odbieram tu naturalnie umiejętności i osiągnieć Jezusowi czy Mahatmie Gandhiemu. Każdy wybór jest tylko ścieżką i na każdej różni ludzie dotarli zarówno daleko jak i do nikąd. To jakie inne umiejętności są potrzebne aby wykorzystać te wybory to osobny temat. Podobnie jak to w jaki sposób wykorzystywać obie drogi.

Czym więc są lightworkerzy i darkworkerzy?


Lightworker jest dość prosty do zobrazowania. Skupiony wiecznie na tym jak służyć światu wokół niego, jak lepiej się dopasować żeby innym było dobrze, by nawiązać relacje których celem będzie relacja i inni, gdzie jeszcze można pomóc i jak można ułatwić innym egzystencję.

 

Darkworker uosabia w zasadzie odwrotność. Zastanawia się i działa tak, aby jak najlepiej dopasować świat do siebie, wykorzystać innych, tworzyć relacje oddalone od przywiązania, gdzie celem jest on, gdzie jeszcze można sobie pomóc i ułatwić życie.

Warto zauważyć, że strony te są dla siebie odwrotnościami a nie przeciwieństwami. Lightworker nie dąży do tego, aby było mu źle i aby jego życie było jak najtrudniejsze, podobnie jak darkworker nie chce niszczyć innych i odbierać im przyjemności. Oni nie skupiają się w ogóle na tych aspektach. Dlaczego? Dla lightworkera byłoby to skupienie na sobie, dla darkworkera na innych. Jeśli jesteś taką osobą lub znasz takie osoby czujesz zapewne jak kompletnie absurdalny jest to pomysł. Te kwestie są niemal całkowicie poza ich percepcją.

Polaryzacja

Warto dokonać wyboru ścieżki(szokujące, co?). Jest to wybór, którego większość ludzi zagłębiając się w rozwój siebie w ogóle nie dostrzega. Już widzę krytyczne głosy „podobne przyciąga podobne” i tym podobne upraszczanie świata. Warto się tutaj chwilę zatrzymać. Jak wspomniałem, darkworker chce dobra swojego a lightworker dobra innych. Na czym się więc skupiają ich myśli, emocje i zachowania? Tak, na dobrze. Na celach i dążeniach. I to właśnie daje polaryzacja.

Osobiście zauważam wspólne cele dla obu stron u siebie, niemniej zdecydowanie bazuję na „ciemnej” stronie. Jakie ma to efekty? Kiedy określam coś dla siebie, stawiając swoje potrzeby na pierwszym miejscu i odsuwając innych wszystko działa, idealnie. Gorzej, jeśli z jakiegoś powodu najdzie mnie przyjąć na jakiś czas wytyczne drugiej strony(pozostawiając naturalnie rdzeń darkworkera, bo to nie zmienia się „przypadkiem”). Konflikt celów, zatrzymanie w miejscu, totalny zastój. Pamiętam, że ile razy postawiłem czyjeś potrzeby nad własnymi cały projekt upadał, z braku działań i decyzji. Natomiast moje największe sukcesy były związane zawsze z… moimi sukcesami. Patrząc z perspektywy czasu wielu osobom uprzykrzyło to życie a wielu bardzo pomogło. Tylko nie to było istotne.

Większość ludzi jak nietrudno się domyślić nigdy nie podejmuje tego wyboru. Dla najszerszej większości temat jest kosmicznie odległy podobnie jak koncept zmiany siebie. Dla nieco węższej większości wybór i tak nigdy nie zaistniał. „Rozwój to bycie dobrym dla innych” traktują jako absolutny aksjomat nawet tego nie dostrzegając. Jeśli to z nimi spójne to nie ma problemu a wręcz im ta niewiedza na rękę. Jednak najczęściej skończy się to rozerwaniem i konfliktem celów.

Więc samo podjęcie tej decyzji zwykle wywoła silny efekt, nieważne w którą stronę pójdziesz. Przy czym nie jest to decyzja dla każdego. Dla części decyzja jest oczywista, niektórzy potrzebują zaznajomić się z tym co oferuje każda droga, ale dla większości osób to po prostu za duży wybór. Nie ma w tym nic złego, to po prostu nie dla nich. To tylko jeden z wielu wyborów które masz do podjęcia na drodze świadomego rozwoju.

A Ty, czujesz wyraźny pociąg do którejś strony?

P.S.

Jeśli spodobał Ci się artykuł, to nie ukrywaj tego przed światem i kliknij „Lubię to” albo „G+” simple smile Lightworker a Darkworker

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/5 (5 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)
Lightworker a Darkworker, 5.0 out of 5 based on 5 ratings
Twoi znajomi też mogą skorzystać!
Autor: Jakub Królikowski

21 genialnych kometarzy

  1. Tadek pisze:

    Zastanawiam się dlaczego uważasz, że warto wybrać jedną drogę. Wg mnie ideałem jest droga pośrodku zgodnie z „kochaj bliźniego jak siebie samego”, co rozumiem jako pełną akceptację swoich potrzeb, i w takim samym stopniu potrzeb innych ludzi. Nie do pogodzenia?

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 5.0/5 (1 vote cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • Jakub Królikowski pisze:

      Moje doświadczenie mówi, że przy zdecydowanym wyborze drogi:
      -jestem skuteczniejszy. Obiektywnie mam lepsze wyniki i już.
      -lepiej podejmuje decyzje. Nie pojawiają się wątpliwości niemal w ogóle, bo 2-3 wartości(tak reguluje życie, żeby więcej nie było kluczowych w ogóle bo to by się odbiło) da się pogodzić zwykle, ale 2-3 wartości+uważanie na innych/uważanie na siebie już mniej.
      -jestem szczęśliwszy. Najzwyczajniej lepiej się bawię. Lightworker’zy i inni Darkorwer’zy których poznałem też wydawali się spełnieni bardziej niż typowi ludzie.

      Sum up: twierdzę i to bazując na doświadczeniu swoim i innych, że wybór ścieżki podnosi ogólną jakość życia oraz poprawia skuteczność. Praktycznie każdy kiedyś funkcjonował poza ścieżką i widać mnóstwo takich ludzi, łatwo więc mieć punkt odniesienia.
      Zastanów się, czy możesz mieć opinie nie sprawdzając tego oraz dlaczego uważasz, że właśnie to jest ideałem? Argumentacja Arystotelesa nie była zbyt mocna ;]

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
  2. paulina pisze:

    Otóż czuję wyraźny pociąg. Zawsze byłam egocentryczką i nie mam z tym problemu, ale nigdy nie myślałam o życiu w kategoriach wykorzystywania innych. Chociaż jak się nad tym zastanowić…

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Sidus pisze:

    Warto zauważyć, że darkworker też może pomagać innym. Kwestią kluczową jest tutaj stwierdzenie, czy ktoś pomaga altruistycznie, „po hipisowsku”, czy z własnych pobudek: to dla mnie ktoś bliski, będę miał z tego korzyść, uszczęśliwię kogoś i JA będę miał z tego satysfakcję. Osobiście bliżej mi do darkworkera, mimo, że w mojej naturze leży coachingowa osobowość. Od kiedy pamiętam, zawsze pomagałem komuś, lubiłem to, ale w darkworkerowym stylu: nie po to, aby uczynić świat lepszym miejscem, ale dlatego, że pomoc komuś sprawiała mi przyjemność. Jakby nie spojrzeć, jest to nastawienie na własną, indywidualistyczną pobudkę.
    Przy okazji, nie wiem na ile interesujesz się ezoteryką, ale łatwo zauważyć w tym podziale analogię do Ścieżki Prawej i Lewej Ręki.

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • Jakub Królikowski pisze:

      Koncept opiera się głównie na świadomości tych procesów.
      IMNHO nie ma możliwości, by człowiek ot tak funkcjonował light albo dark. Jeśli ktoś podejmuje działania „pomogę aby poczuć się lepiej” to jest to brak polaryzacji. Z perspektywy dark byłoby usunięcie wgranego społecznie warunkowania pomoc innym->nagroda emocjonalna, natomiast light byłoby usunięcie własnej potrzeby z równania. Mniej lub bardziej świadomie wszyscy, którzy pomagają(bądź nie) robią to, aby poczuć się lepiej, co zresztą potwierdzają badania.

      Naturalnie :) Analogia do ścieżki Lewej Ręki i Prawej Ręki jest bezpośrednia.

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • Sidus pisze:

      No tak, ale co jeśli jestem tego świadomy i kiedyś istotnie bliżej mi było do lightworkera pomagającego mało znanym ludziom z internetu, a dziś jestem raczej darkworkerem, a jeśli pomagam, a robię to, to głównie swoim bliskim, których dobrobyt sam chcę widzieć? Implikując, że takie zachowanie w dalszym ciągu nie jest jednoznacznym dokonaniem wyboru między ciemną a jasną stroną, można drogą wyolbrzymienia dojść do wniosku, że darkworker to człowiek absolutnie samolubny, robiący rzeczy tylko dla swojej korzyści… czy nie?

        (Zacytuj)

      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • Jakub Królikowski pisze:

      Dokładnie taka jest idea. Czysta Lewa Ręka. Dla mnie to co opisujesz to Darkworker na początku drogi rozwoju -- jeszcze bez zrozumienia, że dążenie do przyjemności to wciąż trochę mało a nawet bez świadomości, że umiejscowienie źródła przyjemności poza sobą to strzał w nogę w kwestii kontroli.
      Tak jak pisałem, wybór tego typu nie jest dla każdego. Mnie ta droga bardzo odpowiada, ale wiem że to raczej nietypowe.
      Podobnie Lightworker w sumie. Mało osób będzie w stanie podtrzymywać u siebie taki poziom zdrowia i szczęścia aby tylko jak najlepiej służyć światu.

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • Sidus pisze:

      Muszę przyznać, że oba bieguny, jeśli mowa o skrajnościach, są w pewnym sensie odczłowieczeniem. W końcu Darkworker będąc absolutnie samolubny tak naprawdę pozbawia się możliwości posiadania przyjaciół- bardziej niż przyjaciół, posiada np partnerów seksualnych, biznesowych, imprezowych, etc. ale nigdy nie jest to prawdziwie silna i wewnętrzna relacja nastawiona na obopólną korzyść i tą wyjątkową wzajemność, bo Darkworker z definicji nie jest do tego zdolny. Wyłącza więc naturalną ludzką potrzebę miłości- tą z klasyfikacji Maslowa. Lightworker z kolei jest sytuacją odwrotną, gdzie poświęca się potrzebę samorealizacji, a więc tą najwyższą (!) dla potrzeb innych. W obu przypadkach nie łączy się to z niezaspokojeniem tych potrzeb, ale z dosłownym usunięciem danego poziomu z piramidy potrzeb. Jest to więc pewnego rodzaju odczłowieczenie.

      Dla mnie taka skrajna polaryzacja jest nie do pomyślenia. Moim drugim imieniem jest „równowaga” i choć moja osobista etyka i moralność jest bliska Lewej Ręce, to jestem bardzo zrównoważoną w niejednym aspekcie osobą. Nie umiałbym ani nie chciał opowiadać się tak skrajnie po którejś ze stron i jest mi z tym wyjątkowo dobrze. Żadnej ujmy nie odczuwam z tego powodu.

      PS. Ten layout nie jest zbyt przyjazny długim dyskusjom w komentarzach. Każdy kolejny komentarz jest węższy, co ostatecznie może prowadzić do nieczytelności.

        (Zacytuj)

      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • Jakub Królikowski pisze:

      Zawsze można odpowiedzieć wbrew strukturze ;]

      To prawda, jest. Akurat Maslowa bym tak nie męczył, bo mimo swojej popularności ta teoria nie poradziłaby sobie z prostymi testami eksperymentalnymi 😛

      I dobrze, że nie odczuwasz. Pakowanie się w coś na siłę byłoby zdecydowanie mniej korzystne.

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
  4. Mamba pisze:

    Bardzo interesujący wpis. Interesuję się ezoteryką od dłuższego czasu, lecz cóż -- niestety w dzisiejszych czasach większość widzi tylko jaśniejszą stronę. 😉
    Jestem Darkworkerem. Nie wiem czy słyszałeś o tzw. „dzieciach indygo”, ale zauważyłam tu dość spore powiązania między nimi, a Lightworkerami. Sama zauważyłam u siebie bardzo dużo cech przypominających indygo (jak choćby zdolności paranormalne i potrzebę wprowadzenia nowego porządku), lecz cóż -- brak mi tej ciągłej potrzeby ratowania słabych duszyczek, empatii na zasadzie współodczuwania (doskonale widzę „wnętrze” innych, ale obserwuję je z dużym dystansem) i ogólnego „altruizmu” tak typowego dla „mesjaszy” tej przeklętej i znienawidzonej przeze mnie ery Ryb.
    Ostatnio zauważyłam, że istnieją ludzie podobni indygo, lecz znacznie bardziej egoistyczni i „leworęczni”. Nie znałam jednak terminu, który dobrze by to określił. Darkworker wydaje się być tym, czego szukam.
    Nie wiem czy interesujesz się tarotem, ale karta Eremity (karta mnie, mojego ego i wszystkiego, co się wiąże z moją duszą *choć niekoniecznie osobowością z obecnego życia*) bardzo dobrze opisuje taki przypadek.
    Mam nadzieję, że będzie tu więcej wpisów o podobnej tematyce, zamierzam częściej odwiedzać Twojego bloga.

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  5. Jakub Królikowski pisze:

    Grzebałem w okultyzmie, ale zdecydowanie nie od strony prekognicji(tu bawiłem się snami i co zabawniejszymi modelami. Mój rekord to odtwarzacz mp3 i dalej działało :D) i ezoteryki, przynajmniej przez większość czasu, więc od tej strony się nie wypowiadam. W tym momencie korzystam z mocno naukowego paradygmatu akurat a koncepcje na tej płaszczyźnie traktuję bardziej jako punkt wyjścia i inspiracje.
    Dzieci Indygo zawsze zbyt mocno wpisywały się dla mnie w ogólny nurt kulturowy żeby je wyróżniać jakoś szczególnie. Po prostu wszystkie ich cechy dało się uzasadnić socjologicznie bez odwołań do duchowości, a o ile nie jestem jakimś wielkim wrogiem ezoteryki itd. to lubię Brzytwę Ockhama i preferuję wymuszać na sobie raczej potrzebę poznania niż domknięcia :)
    Koncept Lightworkera i Darkworkera jest dla mnie sposobem ustawienia horyzontalnie całej kwestii, co oczywiście wynika z moim zdaniem dość żałosnej sytuacji, gdzie głoszący odrzucenie wartościowania wertykalnego tworzą ścieżki rozwoju, na których altruizm jest lepszy od egoizmu.
    Tematy tak mocno duchowe przewijają się dość rzadko na rzecz pragmatycznych mocno problemów, ale na pewno da się znaleźć „trochę” odmienne podejście właśnie w rozwiązaniach klasycznych problemów 😉

      (Zacytuj)

    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VN:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  6. Hmmm.

    A ja uważam, że sam model jest nietrafiony i nieco za bardzo szufladkuje rzeczywistość.

    Kwestię Matki Teresy i Napoleona wyjaśniłbym bardziej na koncepcji energii męskiej i żeńskiej.

    Napoleon wychodząc z czystej męskiej energii zdobywał, dominował, podbijał, tworzył, walczył, rywalizował, koncentrując się na sobie.

    Matka Teresa wychodząc z czystej żeńskiej energii skupiała się na potrzebach innych, dawaniu, poświęcaniu się, relacjach dla samych relacji.

    Energia męska w dużej części tworzy relacje utylitarne. Energia żeńska cieszy się samym procesem komunikacji.

    I to kwestia energetyki, a nie płci.

    Zaraz, zaraz. Czyżbyśmy mówili o świadomym rozwoju?

    A do czego ma prowadzić świadomy rozwój? Do narzucenia sobie schematu poznawczego pt. dark side, koncentruję się tylko na sobie! Hmm, sory jak trochę upraszczam :)

    Moim zdaniem świadomy rozwój prowadzi do holistyki. Ani Napoleon ani Matka Teresa nie byli do końca pełni w moim przekonaniu.

    Dopiero połączenie energii męskiej z żeńską daję Ci pełnię człowieka. I elastyczność by reagować adekwatnie. Bo każda sytuacja i kontekst są nieco inne.

    Czasem potrzebujesz wyjść nieco z energii miłości i zrobić coś dla innych, stworzyć relację, bazując na żeńskiej części Ciebie, czasem wyjść z energii czystko seksualnej i zbudować dobry biznes, rywalizując z konkurencją.

    Dzięki za artykuł. Zaczynam czytać Twojego bloga.

    Pozdrawiam serdecznie
    Rafał Cupiał

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • Jakub Królikowski pisze:

      Lubię konstruktywną krytykę :)

      Do całej wypowiedzi postawiłbym jedno, ogólne „skąd wiesz?”.

      Nie wiem czy to kwestia Arystotelesa czy napływu filozofii wschodu(nie mam nic do żadnej z nich, nie o tym), że powstało przekonanie aby być wszystkim tak samo. Jasne, dobra baza do podejmowania decyzji jako stan maksymalnej świadomości.

      Wyjście z dark/light pozostawia Ci elastyczność i całą resztę. Decyzja jest podjęta kolejny metapoziom wyżej. To nie jest „co robić, jak robić” ani nawet „jakie wartości obrać”. Cały koncept jest poziom wyżej nad wartościami.

      Długo funkcjonowałem w założeniu aby być wszystkim i niczym cały czas. W sumie dalej traktuję to jako bazowy temat w rozwoju jako takim. Ale zauważyłem, że często(przeważnie) kryje się za tym strach przed stratą którejś z opcji.
      Wyobraź sobie układ współrzędnych. Oś Y niech będzie jakimś parametrem(np. light/dark) a X czasem. Pojawia się +/- trójkąt określający jak daleko po osi Y możesz się przesunąć biorąc pod uwagę ile czasu Ci zostało i gdzie jesteś.
      W tym momencie jeśli podejmiesz jakąś decyzję wybierasz tylko jedną z linii wychodzących od punktu w którym jesteś, a jeśli nie podejmiesz żadnej pozostaje Ci cały przedział dostępny. Aż pewnego dnia budzisz się i zauważasz, że punkty które by Cię interesowały po którejkolwiek ze stron są już poza Twoim zasięgiem, bo masz za mało czasu.

      No i zawsze możesz testować tego typu narzędzie, choć raczej nie przez tydzień-dwa a pół roku-rok co najmniej(imnho 3-4 lata dają efekt).

      Pozdrawiam :)

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • Skąd wiem?

      Zajmowałem się modelowaniem „wielkich postaci” oraz ich osiągnięć, a także obserwacją dynamiki w moim otoczeniu, ludzi, których napotykam na swojej drodze, relacji, które buduję, znając już ideę energii męskiej i żeńskiej a także logicznej, miłości i seksualnej.

      Nie korzystając z tego modelu jako z głównego „paradygmatu”, lecz po prostu mając jego świadomość i rozumiejąc go dosyć dogłębnie.

      I co się okazało. Idea energii pozwoliła mi wyjaśnić ogrom procesów, zachowań, przyczyn i skutków i schematów. W sposób prosty i w moim odczuciu niezwykle trafny.

      Samo wyjaśnianie mogłoby być po prostu moją interpretacją, ale gdy zacząłem z niej korzystać w dynamice, komunikacji i relacjach, zmiana jakościowa była na prawdę ogromna.

      Poza tym rozumiem ją kinestetycznie. Jeżeli coś czuję intuicyjnie plus w moim przypadku działa, to te dwa kryteria razem wystarczą mi bym uznał coś za sensowne.

      Wydaję mi się, że nie chodzi do końca o to, żeby być wszystkim. A raczej o to, żeby wyluzować i wyjść poza schemat poznawczy bycia czymś. Po prostu skupić się na realizacji siebie.

      Poziom nad wartościami? Czyli, posługując się polem Diltsa, na poziomie misji i duchowości? Rozumiem, że w takim wypadku wartości wypływają i wynikają z ramy np. darkworkera, ale jej nie definiują?

      Swoją drogą gdybym miał zhierarchizować swoje trzy główne wartości to byłoby to:
      1. Stan Umysłu (uptime, obecność, dobre samopoczucie, wolność, akceptacja, świadomość)
      2. Relacje (związki, rodzina, znajomi)
      3. Rozwój

      I skoro pierwsza wartość jest związana ze MNĄ to można by się pokusić o stwierdzenie, że jest trochę egoistycznie. Ale moim zdaniem można wyjść poza ramę egoizmu/altruizmu i swobodnie porzucić korzystanie z tych kategorii. Bo nie są użyteczne.

      Żeby efektywnie dbać o relacje tak czy inaczej muszę wychodzić z pozycji obecności i świadomej komunikacji -- czyli zacząć od siebie. To wszystko się przeplata i jest ze sobą połączone.

      Z drugiej strony relacje są ogromnym zastrzykiem zarówno dla rozwoju pierwszej jak i trzeciej wartości.

      Co do modelu z wykresem. Trochę inaczej to traktuję.

      Można uznać, że zawsze coś Ci umknie, czegoś nie zrealizujesz, czegoś nie osiągniesz. Nie przeczytasz wszystkich książek, nie obejrzysz wszystkich szkoleń, nie poznasz wszystkich ludzi, nie zwiedzisz wszystkich krajów, nie zrealizujesz wszystkich zamierzeń.

      Gdy myślałem w tej ramie, wprowadzałem napięcie psychiczne do swojego życia wynikające z prostego dysonansu: jeszcze to, jeszcze tamto, nie zdążę. Czytałem jedną książkę, myślałem o dwóch następnych.

      A teraz po prostu robię to co robię. I to co robię teraz jest najważniejsze i w pełni się na tym skupiam. Czytam książkę i poświęcam jej uwagę. Zwiedzam jakiś kraj i jestem obecny.

      Piszę komentarz i jestem tutaj.

      Nie liczę już potencjalnych kosztów alternatywnych.

      Zasada efektywności, z której korzystam: „zwolnij, skup się na teraz, a dużo więcej i przyjemniej osiągniesz”.

      A Twój wykres zakłada 2 wymiarowość rozwoju. Idziesz w darkworkera jesteś bliżej pewnych punktów, idziesz w lightworkera jesteś od nich oddalony. Moim zdaniem to wszystko raczej się 3- wymiarowo przeplata w teraźniejszości.

      I znowu się rozpisałem :)

      Pozdrawiam i do przeczytania!

        (Zacytuj)

      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • Jakub Królikowski pisze:

      „Skąd wiesz” było w kierunku całego konceptu rozwoju holistycznego. Skąd wiesz, że tak? Dlaczego właśnie tak? Jeśli odrzucić ten aksjomat nagle dużo się zmienia.

      Korzystałem z kilku paradygmatów(bo mam nadzieję, że nie postulujesz istnienia energii jako bytu) i energetyczny nie zrobił na mnie jakiegoś wyjątkowego wrażenia mówiąc szczerze. Jasne, jest w porządku, nawet bardzo, po prostu o wiele bardziej odpowiadają mi mocno socjologiczne/informacyjne modele. Kwestia gustu być może.
      Wszystko co działa, jest dobre jeśli chodzi o mnie. Mój model opisuje świat i pozwala go przewidywać w tym zakresie do którego się odnosi. Jeśli Twój również to w zasadzie nie ma sensu go zmieniać, jeśli to nie poprawi jakości albo szerokości opisu.

      Teraz muszę trochę zaburzyć strukturę wypowiedzi. Uważam, że w kwestii każdej podstawowej cechy wartość jest w danej chwili określona na jednej osi. Każda kolejna cecha to kolejny wymiar właśnie.

      Ok, wracając. Miałem na myśli punkt odniesienia.
      Ja mówiąc, że cenię wolność mam na myśli, że cenię moją wolność. Dylematy istnieją na poziomie „jak mogę dać sobie większą wolność?”.
      Lightworker będzie miał na myśli, że ceni wolność świata jako otaczającej go całości. Dylematy brzmią „jak mogę dać światu więcej wolności?”.
      Osoba niespolaryzowana będzie ceniła wolność jako zewnętrzną wartość i będzie musiała wyważać. Tu już dylematy robią się znacznie trudniejsze w klimacie „komu należy się więcej wolności?”. Ich nie rozwiąże więcej wiedzy i umiejętności.
      Właśnie tutaj powstaje boost związany z tą decyzją.

      Analogicznie wartość relacji określa użyteczność itd. Tak, to jest egoistyczne. O tym w końcu cały ten tekst jest.

      I teraz wraca temat wymiarowości. W każdej konkretnej cesze(jak dziwnego statusu ontologicznego bym nie nadawał teraz osobowości) w ciągu roku możesz przesunąć się w jakimś stopniu. Dopóki nie będziesz miał nowych narzędzi, które przesuną granicę naturalnie.

      Jeszcze na chwilę na temat przeplatania itd.
      Rozwijając się Darkworker musi zacząć brać pod uwagę innych a Lightworker siebie. Od poziomu, kiedy trzeba komuś coś dać bo inaczej nam nie pomoże do sytuacji, kiedy eksploatowanie lasów równikowych może nas bezpośrednio dotknąć czy analogicznie od odkrycia, że umierający z głodu wiele nie zrobimy, po zainwestowanie równowartości posiłków dla Afryki na najbliższe 10 lat w siebie, żeby móc dać im kilkakrotnie więcej później. Ale to ciągle inny punkt odniesienia.

      Pozdrawiam :)

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • W kontekście holistyki odpowiedź na „skąd wiesz” jest cały czas ta sama.

      Bo jest to w moim przypadku skuteczne, bo rozwijam się prężniej, bo dobrze się z tym czuję i co najważniejsze bo świetnie się z tym bawię.

      Nie postuluję istnienia energii jako bytu, ponieważ nie interesowałem się tym od tej strony i nie patrzyłem na to z tej perspektywy. Więc jestem poza takim kontekstem na ten moment.

      Bardziej traktuję to jako model komunikacyjno -rozwojowy.

      Rozumiem. Ale wychodzę z założenia, że im większa jest moja wolność, tym większa jest wolność innych ludzi, tym większa jest wolność świata. Tak samo z rozwojem, czy też jakością relacji. To jest wszystko synergiczne i nie muszę z niczego rezygnować przecież.

      Poza tym, czy nie lepiej wyjść z negatywnej definicji wolności?

      Ona jest. Dopóki nie ma ograniczeń. Wolność jest sama z siebie. Nie może być większa lub mniejsza. Kwestia zdjęcia ograniczeń i dotarcia do niej.

      Wartość relacji określa użyteczność? Robię relację dla relacji, bo cieszę się procesem. Bo to jest świetne. Oczywiście można wejść w ramę: „to jest egoistyczne i utylitarne bo mam z tego dobrą zabawę, dobre emocje i się realizuje”.

      Ale jeżeli ktoś potrzebuje pomocy, to mu pomagam, jeżeli jestem w stanie, niezależnie czy będę miał z tego w przyszłości korzyść czy też coś stracę. Po prostu.

      Nic nie mam, więc nic nie mogę stracić. whateva’.

      Co do wymiarowości -- tnę to brzytwą ockhama :) Po prostu nie znajduję użyteczności w modelu.

      To i tak w ogromnej większości jest zmiana jakościowa, trudno i subiektywnie mierzalna. Jeśli w ogóle.

      Pozdrawiam :)

        (Zacytuj)

      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • Jakub Królikowski pisze:

      Za chwilę trzeba przestać zagnieżdżać posty 😛

      Jeśli odpowiada Ci metaprogram na autorytet wewnętrzny(„dobrze się czuję” itd.) to w zasadzie mamy pogadane. A co do rozwoju, to gdybyś zmienił definicję rozwoju to dalej mógłbyś się rozwijać ale stwierdzić, że teraz się nie rozwijałeś. Ot, zawsze zapętlony parametr, jak w pytaniu która moralność jest dobra :)

      Ok.

      Nie musisz. Niemniej dalej będę twierdził, że jeśli zignoruję wolność innych to szybciej, łatwiej i skuteczniej będę zdobywał własną. Analogicznie w drugą stronę. Z bardzo prostego powodu :)
      Jeśli jakieś rozwiązanie daje najlepszy efekt dla mnie, to jako Darkworker wybiorę je od razu(analogicznie Lightworker). Bez polaryzacji muszę jeszcze sprawdzić ekologię systemową, więc wybiorę co najwyżej równie dobrze.
      Nie muszę chyba obrazować, kiedy moja wolność ogranicza wolność innych i odwrotnie.

      Jasne, nie dyskutuje z tym czy umiesz używać własnego modelu rozwoju, bez przesady, wierzę że jesteś na trochę innym etapie(zresztą do takich ludzi skierowany jest artykuł). Mogę tylko napisać „a ja nie”. To tylko oczywiste implikacje przyjętych przez nas systemów.

      Czy mam czy nie mam -- bez znaczenia. Stan początkowy znam, algorytmy znam, stan końcowy do oszacowania.

      Systemy tłumaczą tyle samo, taką samą ilością parametrów(przynajmniej na oko. Musielibyśmy siąść poważnie filozoficznie i naukowo żeby określić dokładnie, a to jakby troszkę nie nasza działka chyba), więc kwestia stricte estetyczna ;]

      Cheers.

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • Sidus pisze:

      A ja za to chyba zgodzę się z panem Rafałem 😉

      Przyznam, że w momencie, w którym spojrzał on na temat z perspektywy energii męskiej i żeńskiej (ale jak też skutecznie zauważył- to nie kwestia płci, ale ukierunkowania na jeden z pierwiastków- bardziej genderowa, jeśli już się upierać) zaskoczył trybik i skojarzył mi temat z pojęciem androgynii.
      Sam jestem bardzo zbalansowanym androgynem i bardzo sobie ten fakt cenię- tak jak pisałem powyżej. Czuję się cały, holistyczny, a także o wiele bardziej elastyczny. Zresztą w końcu nie bez powodu stwierdzono, że androgyni jako osoby łączące w swojej psychice oba pierwiastki- żeński, ten bardziej ogólny, kreatywny, czujący i męski- ukierunkowany, zorganizowany i logiczny- potrafią się lepiej dostosować i overall być bardziej skutecznymi jednostkami. Tak działa ten cały holizm.
      W przypadku polaryzacji na lightworkera czy darkworkera ten holizm tracimy. Owszem, zapewne zyskujemy takie atuty jak szybkość reakcji i odpowiedzi na zaistniałą sytuację, zgodnie ze swoimi już ustalonymi i twardo siedzącymi wartościami, ale jednak nie przemawia do mnie stwierdzenie, że jednoznaczne ukierunkowanie jest lepsze od elastyczności i zróżnicowania. Myślę że i jednego i drugiego na świecie potrzeba w równych proporcjach 😉

      Pozdrawiam.

        (Zacytuj)

      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • Jakub Królikowski pisze:

      Męskość-kobiecość to inny parametr.
      Jasne, widzę i rozumiem o czym mówicie, ale można sterować suwakiem po osi Lightworker-Darkworker niezależnie od suwaka na osi męska energia-kobieca energia. Pewnie, połączenie męskiej energii z dark i kobiecej z light wydaje się naturalne ale nie jest konieczne.

      Osoby, które mnie znają nieco lepiej nie mają najmniejszych wątpliwości, że funkcjonuję permanentnie jako Darkworker. Równocześnie nikt nie ma wątpliwości, że potrafię korzystać w tym celu z zarówno męskiej jak i żeńskiej energii (o tym, że testy zawsze dają mi mózg idealnie pomiędzy nie wspominając ;]).

      Lightworker z męską energią też jest absolutnie do wyobrażenia i realizacji moim zdaniem.

      I jak chodzi o męską-kobiecą energię zgadzam się z wami, że zamykanie się na którąkolwiek byłoby bez sensu, ale to inne koncepty. Może faktycznie dobranie postaci w przykładach było mylące.

      Enjoy. :)

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
  7. Enhap pisze:

    Nie przeczytałem komentarzy, więc może się powtórze:

    Czy można w ogóle myśleć o innych? Nie wiem jak mogę sprawić, żeby poczuli się lepiej, ale rzeczywiście myślałem i działałem jakbym wiedział. I znowu:
    Zaliczę się do obu grup.

    Czyli: jest mi potrzebny wybór? Jeśli tak, „chcę” dobrze dla Siebie. W pełni, nie tylko o ego myśląc. Jeśli sobie poprawię życie, to wtedy mogę pouczyć, a raczej pokazać innym. Tak myślę, ale nie wiem czy tak cały czas działam

    Dziękuję za artykuł.

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • Można myśleć o innych. Można się mylić(albo oni mogą się mylić. Pytanie „jak określić co jest dla kogoś dobre” to temat na osobną książkę).

      Rdzeniem jest kwestia, czy w całej zabawie chodzi o Ciebie czy o innych. Jak o to i o to, to nie dokonujesz w ogóle opisanego tu wyboru -- co też jest ok.

      Enjoy;]

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook