Jedna, Nieprzyjemna Metoda Pomoże Ci Wprowadzić Dowolny Nawyk

Chcesz pośmiać się ze znajomych, którym nie wychodzą postanowienia noworoczne? Świetna okazja – wprowadź od ręki „trudny” zwyczaj!

Fajnie byłoby w końcu wstawać wcześniej, pracować więcej(wydajniej), wziąć się za swoje ciało… Tylko jakoś tak cholera nie wychodzi, nie?

No bo niby plan jest, wszystko gotowe, nawet nie jakoś strasznie zawyżona poprzeczka, ale mimo wszystko jak przychodzi co do czego, to nie chce się wstać i ruszyć.

Jak powstaje nawyk

Krótka powtórka podstaw: skąd biorą się nawyki (i skąd w ogóle bierze się większość uczenia)?

Masz bodziec X, po którym wprowadzasz reakcję Y i następuje nagroda Z. Na przykład: pojawia się stres, przyjmujesz kokainę i stres zastępuje przyjemność albo dzwoni budzik, wstajesz z łóżka i zbierasz się na siłownię, po czym czujesz się lepszym człowiekiem.

Zazwyczaj każdy wie, że chce/nie chce reakcji, ale żeby przygotować rozsądne nagrody, a już tym bardziej dobrze zdefiniować bodziec to nie ma chętnych. To trochę jakby chcieć nauczyć psa turlać się, ale nie wydawać mu komendy ani go nie chwalić – no turlaj się spontanicznie, bądź kreatywny i spontaniczny, gdzie Twoja chęć rozwoju!

Najtrudniejszy moment

Jeśli ktoś ma kaprys wprowadzić w życiu tylko jeden nawyk to zatrzymanie się w tym miejscu nie będzie jakieś strasznie bolesne w skutkach. Za to moje doświadczenie uparcie pokazuje, że jeśli chce się majstrować przy kilku elementach stylu życia na raz, zwłaszcza wprowadzając zmiany w stylu „od dziś robię X”, warto przestawić jedną „wajchę” na poziomie poznawczym.

Załóżmy, że chcesz nauczyć się chodzić na siłownię za każdym razem jak wrócisz do domu (abstrahując całkiem od tego, że treningowo to słaby pomysł). Każdego dnia z osobna, tuż przed momentem, kiedy zaczniesz całą procedurę (wiele osób uznaje, że dziś im się nie chce przed wyjściem z domu, ale po przekroczeniu progu już mało kto uzna że wraca) może pojawić się chwila zwątpienia „ech, nie chce mi się”.

A co gdyby nie było możliwości przechylenia szali w kierunku „nie chce mi się”? Poleganie na sile woli jest oczywiście głupie, złe, głupie, nieskuteczne i głupie. Jeśli jednak nauczysz się wyłapywać ten moment i za każdym razem, kiedy się pojawi robić swoje, to sytuacja wygląda znacznie lepiej.

Jak ćwiczyć

Jak więc wyrobić w sobie meta-nawyk „zamknij się i zapierdalaj”? W zasadzie tak, jak każdy inny. Potrzebujesz tylko dużo bodźców początkowych, czyli stanów „nie chce mi się”. Hmm… skąd można takie wziąć…

1. Zmień kluczowy element w nastawieniu

Ten element to „moje emocje i nastroje o czymś świadczą, a argumenty które mi się nasuwają, jeśli brzmią rozsądnie, powinienem brać pod uwagę”. Nie. Uznaj, że to wszystko brednie i oszustwa Twojego mózgu i każde poddanie się temu jest nieporozumieniem. Tak, w związku z tym musisz zaplanować wszystko  tak, żeby było bezpiecznie.

2. Wstawaj absurdalnie wcześnie rano

05:00 jest niezłą porą. Przy okazji będziesz musiał się zmusić do pójścia spać wcześnie 😉

3. Jedz zdrowo

Jedzenie zgodnie z planem nastawionym tylko na pożywność dobrze odzwyczaja od szukania przyjemności na rzecz realizowania zadań.

4. Rób zakupy z listą

Kolejny moment, kiedy możesz odzwyczajać się od robienia tego na co masz ochotę i przyzwyczajać do robienia tego, co masz robić.

 

Pamiętaj tylko, że jednak trochę wykorzystujesz siłę woli (zwłaszcza na początku), więc rób pomiędzy przerwy pomiędzy kolejnymi podejściami 😉

Ach, no i całkiem przy okazji zacząłeś przed chwilą szukać kolejnych „trudnych” rzeczy do zrobienia z nastawieniem „fajnie, że będę mógł poćwiczyć” jeśli nie zauważyłeś.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 4.8/5 (8 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)
Jedna, Nieprzyjemna Metoda Pomoże Ci Wprowadzić Dowolny Nawyk, 4.8 out of 5 based on 8 ratings
Twoi znajomi też mogą skorzystać!
Autor: Jakub Królikowski

3 genialnych kometarzy

  1. Paweł pisze:

    Mam ochotę teraz wprowadzić coś trudnego tylko po to aby przetestować Twoje słowa 😀

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 3.7/5 (3 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  2. Człowiek Renesansu pisze:

    Ostatnio dociera do mnie, że poleganie na emocjach w podejmowaniu decyzji, życiowych decyzji, to porażka. Dostrzegłem pewną zależność między tymi, którzy zapieprzają od tych, którzy zarządzają. Ci pierwsi zależą od drugich, bo polegają na emocjach w życiowych wyborach. Kiedy (nie) wyłączam emocji, a po prostu podejmuję decyzję, by traktować je jako error mojego mózgu, który ma humory i musi nad każdą pierdołą się roztkliwiać, to od razu widzę wyraźniej i jaśniej. Podążanie za nawykiem postrzegania wszystkiego przez filtr emocji jest przyjemne, ale mega-subiektywne. Natomiast przestawienie się na rozsądek jest nieprzyjemne, ale użyteczne.

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 5.0/5 (1 vote cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: +2 (from 2 votes)
    • Witam na blogu, dopiero zabrałem się za komentarze po przerwie :)

      Dokładnie. Pozostaje jeszcze nauczyć się porządnie manipulować poczuciem „przyjemne”, żeby wewnętrzna małpka chodziła tam, gdzie chcemy.

      Enjoy ;]

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook