Dlaczego Twoi znajomi klikają durne reklamy na Facebook’u?

… I jak na tym skorzystać?

Jak to się dzieje, że zupełnie inteligentni ludzie pozwalają umieścić na swojej tablicy link do „10 największych photoshopowych wpadek” albo „20 najzabawniejszych przeróbek plakatów filmowych”?

Zanim przejdę do meritum oczywista część techniczna. Naturalnie tego typu strony udostępniają obrazki w zamian za umieszczenie linku do nich na swojej tablicy. Nazywa się to pay with like bądź pay with share i jest absolutną klasyką już marketingu na Facebooku. Druga opcja to udział w eventach, to też dość jasne. Ok, to totalne oczywistości mamy z głowy.

3 najciekawsze powody, dla których normalni ludzie w ogóle klikają w te linki.

Żeby tego typu reklamy się rozprzestrzeniły muszą przykuć uwagę. Jedyny marketing to marketing wirusowy. Jak się więc go wytwarza?

  1. Umieszczenie cyfry w nagłówku. Sztuczka copywritterska wykorzystywana od przynajmniej 50 lat. Jak widać nadal ma się dobrze, a wręcz coraz lepiej. Dostając cyfrę, ludzie mają poczucie, że kryje się za nią coś konkretnego. To skąd inąd poprawne założenie powoduje, że tego typu reklamy automatycznie przyciągają reakcje. Patrz: 10 przykazań, 7 grzechów głównych.
  2. Umieszczenie dowolnego naj-. Poza „najlepsze”, naturalnie bo to już zużyte. Najbardziej zwariowane, najgorsze, największe wpadki, najzabawniejsze? cokolwiek. Jeszcze bardziej szczegółowa oferta tego co dostaną. Skoro już masz 12 śmiesznych obrazków, to warto wybrać 11 i powiedzieć, że są najśmieszniejsze, prawda?
  3. To wszystko razem. Jeśli jakimś cudem Twojej inteligencji umknęło, że ludzie uwielbiają toplisty czego by one nie zawierały, to uwaga: tak właśnie jest. Dlaczego? Bo powszechnie występuje skłonność do autorytetu zewnętrznego, więc jeśli ktoś powie, że to jest najbardziej jakieś(tutaj dostarczające rozrywkę) to warto skorzystać.

 

Jeśli teraz spróbujesz przestać czytać najważniejsze pozostanie dla Ciebie ukryte na zawsze.

W 1988 Dr Robert Cialdini napisał „Wywieranie wpływu na ludzi”(„Influence: Science and practice”). Od tego czasu świat perswazji już nigdy nie był taki sam.

Nauczono nas, że ludzie zrobią niemal cokolwiek jeśli przestawi się kilka przerażająco prostych przełączników (jeśli czujesz ekscytację na samą myśl to dobrze trafiłeś i otwórz obok zakładkę z artykułem o zdecydowanie najpotężniejszej perswazji Ludzie jak psy). Na liście była reguła niedostępności oraz dowód społeczny. A najlepsi marketerzy zawsze odrabiają prace domowe. I tu wracamy do części technicznej.

Kliknij „lubię to” a dostaniesz dostęp do materiałów, inaczej nic z tego. Ojej. A ta lista jest ekskluzywna i nie dostaniesz jej nigdzie indziej. To buduje wartość, ludzie lubią unikalność, a dokładniej nie mogliby ścierpieć straty jedynej szansy. Tak rodzą się absurdalne poszukiwania drugiej połówki, powołania i prawdy. No i dobre reklamy, naturalnie.

Zauważyłeś, że każdy link na tablicy zawiera informacje o liczbie osób, które już dołączyły? Skoro tyle osób to lubi to musi być dobre! Przecież 100 tysięcy ludzi nie oglądałoby byle czego. Ta, na pewno. Możesz z tym walczyć świadomie, ale inaczej reagujesz nawet na profile z setką a inaczej na te z setkami znajomych. Nic z tym nie zrobisz.

Zapisz się na newsletter po więcej!

Tzw. Call to action. To nie jest tak, że odbiorca jest kretynem i cała jego inteligencja nie pozwala mu oprzeć się wyszukanej perswazji bezpośredniego polecenia albo też samemu wymyślić jak dostać się do obrazków. To jest internet. Pewnie słuchasz muzyki, może jeszcze czytasz przeskakując między akapitami, do tego na chwilę się odrywasz żeby zrobić coś innego.

Na Facebooku szum jest jeszcze większy. Do powyższych dochodzi czat, w nowej wersji strumień aktualizacji na żywo, notyfikacje najbliższych znajomych. Ludzie mają BARDZO mało wolnej uwagi i powiedzenie im wprost co mają zrobić po prostu się sprawdza.

Jeśli dotrwałeś do tej części artykułu to zebrałem więcej Twojej uwagi niż kilkadziesiąt obrazków i kilkaset nagłówków, bo tyle można przejrzeć w podobnym czasie. KILKASET. Dostajemy zwyczajnie więcej informacji niż mózg potrafi przyjąć i nic z tym nie zrobimy.

Jeśli czytasz czysto hobbystycznie, to przewiń spokojnie do okna zapisu na newsletter i komentarzy już teraz.

Jestem profesjonalistą. Chcę dostać konkretne narzędzia!

Jak zawsze do usług.

1. Zacznij pisać porządne nagłówki. Jeśli nie wiesz, czemu nikt Cię nie czyta, to właśnie dlatego. Jak widzisz sprzedawanie badziewia w dobrym opakowaniu działa, a unikalnej wartości w kiepskim – nie. Pomyśl, co powstaje kiedy połączysz produkt(w tym wiedzę), której chcą Twoi odbiorcy z narzędziami do przyciągnięcia ich. Człowiek, który o tym pomyślał na poważnie parę dni temu skończył swoje bytowanie i otrzymał kondolencje m. in. od prezydenta Stanów Zjednoczonych. CEO and Founder of Apple robił tylko i aż to.

2. Możesz robić to co oni. Listy mailingowe zawsze są w cenie, a tą metodą zbiera się właśnie listy na Facebook?u. Czy te kontakty mają jakąś wartość i czy to dla Ciebie etyczne to już nie moja sprawa.

3. Zaakceptuj szum informacyjny. Czytałeś pop-up? Jeśli nie, to to samo tylko krótsze masz po prawej. Dostaniesz też to samo na koniec artykułu. Czy zakładam, że mój czytelnik jest idiotą i nie wie czy chce skorzystać z newslettera? Nie. Wiem jak sam używam internetu i jeśli na paru stronach nie byłoby siedmiu takich okienek (rekord call to action jaki widziałem to 20 okienek w ofercie, pop-up i informacja przy wychodzeniu) to bym się nie zapisał a teraz otrzymuje informacje które lubię.

4. Daj wartość unikalną w zamian za wykonanie działania, które chcesz uzyskać. Skoro już jesteśmy przy moim przykładzie to w chwili w której to piszę rozdaję darmową część kursu, który jest w trakcie tworzenia i będzie płatny. Jeśli chcesz coś spoza internetu, to uwierz mi, że hostessy z tackami w hipermarketach mają pełne uzasadnienie ekonomiczne.

 

Uważasz, że jest tam coś jeszcze? Przewiń odrobinę w dół i napisz o tym w komentarzu!

P.S.

Jeśli spodobał Ci się artykuł, to nie ukrywaj tego przed światem i kliknij „Lubię to” albo „G+” simple smile Dlaczego Twoi znajomi klikają durne reklamy na Facebooku?

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/5 (2 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)
Dlaczego Twoi znajomi klikają durne reklamy na Facebook’u?, 5.0 out of 5 based on 2 ratings
Twoi znajomi też mogą skorzystać!
Autor: Jakub Królikowski

12 genialnych kometarzy

  1. paulina pisze:

    Żywię przeświadczenie, że inteligentni, unikatowi darkwokerzy-profesjonaliści mają poblokowaną większość tych inteligentnych ludzi z facebooka, którzy oglądają durne reklamy (i piszą równie przydatne informacje ze swojego życia), żeby przesiadywania w intenecie nie zamienić w dystrakcję. Tymczasem małe żuczki muszą nad sobą popracować -- bo co z tego, że obliczyłam, że mogę spać po 4h, a resztę pracować, żeby się wyrobić, jeśli tutaj jest taki unikatowy przeciekawy artykuł którego nie mogę, no po prostu nie mogę nie przeczytać :)

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • Emilia pisze:

      Według mnie, większość ludzi umieszczający na facebooku często intymne i bardzo prywatne informacje ze swojego życia, chcą być po prostu zauważeni. W dzisiejszych czasach zauważenie drugiego człowieka poszło na boczny tor. Jesteśmy My i nasze zabiegane życia, ciągły stres ,gonitwa… Kolejna grupa tych ludzi to szpanerzy… pokaże gdzie byłam ,co robiłam ,co kupiłam… a jeszcze inni po prostu tam są i z ciekawości doglądają życia swoich znajomych :)

      pozdrawiam,
      http://www.sukces-w-twoich-rekach.pl

        (Zacytuj)

      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
    • Jakub Królikowski pisze:

      „Po prostu” to zawsze straszne słowa w psychologii :) Oni zawsze chcą być jakoś postrzegani, przez kogoś itd. Tam zawsze jest coś więcej.
      Podobnie „po prostu z ciekawości”. Brzmi niemal jakby ciekawość była bardziej pozytywna moralnie od potrzeby uzewnętrzniania 😉

      P.S.
      Po to jest rubryczka „strona www” żeby tam, i tylko tam, umieszczać linki do stron domowych. W tekście wiadomości jest to w porządku tylko, jeśli coś wnosi do tematu, nawet jeśli to podpis. Tak na przyszłość:)

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
  2. paulina pisze:

    BTW zastanawiam się, jak to się ma do reguły dostępności -- nam na szkoleniu mówili, że nasz towar ma być dostępny, bo to przyciąga klienta.

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Też ostatnio zauważyłam popularność tych grup: „10 największych…”,”10 błędów w x, o których nie wiedziałeś”. To już zaczyna trochę irytować, bo te powiadomienia zajmują sporą część tablicy.
    Powracając do sedna, doszłam do podobnych wniosków, czyli: umieszczanie liczby, używanie „najlepszych”, „największych” i „tych, o których nie wiedziałeś” oraz reguła niedostępności -- trzeba polubić, żeby móc obejrzeć obrazki.

    Pozdrawiam.

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • Jakub Królikowski pisze:

      Copywriting się tak naprawdę od parudziesięciu lat nie zmienił. Co mnie osobiście cieszy 😉

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
  4. ruby pisze:

    a jakby się to miało do zamieszczenia ogłoszenia o korepetycjach? przeciez nie umieszcze tam żadnej liczby… i ni potrafię sobie również wyobrazić, jakby tu zastosowac regułę niedostępności…

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • Alez oczywiście, że możesz umieścić :)

      5 błędów popełnianych przy przygotowaniu do matury. Pierwsze z brzegu, nie usiądę teraz nad żadnym sprytnym copywritingiem. Widziałem ostatnio porozklejane ogłoszenia w stylu „Sekretna metoda obrony pracy magisterskiej” -- odwróciłem głowę na ulicy, mimo że nie piszę magisterki 😉

      Niedostępność: jest tylko raz w życiu.

      Tylko, że przy korepetycjach chyba nie zamierzasz tworzyć strony, która ma być masowo share’owana, prawda?

      Enjoy;]

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
  5. ruby pisze:

    Nie, nie tworzę żadnej strony, ale od dawna myślę jak stworzyć ogłoszenie idealne, jest tylu korepetytorów, że bardzo trudno jest się wybić. Korepetytorów jak psów 😉 A co myślisz o nagłówku „Nareszcie! Korepetycje na jakie czekałeś!”?

    ps. To teraz będę musiała wymyslić te 5 błędów maturalnych…

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • Mało konkretne.

      „Poprawiam wynik matury o średnio 37%”
      i podeprzyj to odpowiednio dobraną statystyką. Korzyść, konkret 😉
      Ach, i zwykle wystarczy kolorowy papier.

      Copywriting to gigantyczna dziedzina. A 5 błędów ZAWSZE da się wymyślić.

      Enjoy ;]

        (Zacytuj)

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
  6. ruby pisze:

    Myslisz, że takie ogólne statystyki wystarczą? Takie na zasadzie „maturzyści, którzy uczęszczali na korepetycje, uzyskiwali średnio o 32% lepszy wynik, niż ci, którzy uczyli się sami”.

      (Zacytuj)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook